Opłaty za rezerwacje i napiwki doliczane do rachunków – czy to legalne?

Czy spotkaliście się kiedyś z sytuacją, że rezerwowaliście stolik w restauracji dla większej grupy osób i wymagana była dopłata za rezerwację? Ten temat w ostatnim czasie wywołał burzę w Internecie. Czy takie praktyki są legalne? Dlaczego restauracje pobierają opłaty za rezerwacje? Jak reagują na to klienci? Postaramy się prześledzić wszystkie ZA i PRZECIW.

Jako, że prywatnie jestem pasjonatem kuchni i gotowania aktywnie uczestniczę w różnych internetowych grupach kulinarnych. Kilka dni temu w jednej z takich grup rozgorzała dyskusja na temat opłat za rezerwacje w lokalach gastronomicznych. Większość osób przyznaje, że często spotyka się z tego typu incydentami, ale nie pochwalają tego zarówno klienci, jak i managerowie restauracji.

Dlaczego według nich jest to nieuczciwe?

Pan Wojciech przyznaje, że nie wyobraża sobie, żeby płacić więcej tylko dlatego, że chce do restauracji przyprowadzić więcej osób (a zatem przysporzyć lokalowi większego zarobku). – Nie wiem czy to chciwość, bezmyślność, czy bardzo "specyficzne" podejście do klienta – żali się w komentarzu.

[banner id=”5424″]

Managerka jednej z krakowskich knajp z taką praktyką nigdy się nie spotkała. – W kierowanej przeze mnie knajpie grupy nie płaciły nic ekstra. Nie zgodziłabym się na takie traktowanie klientów – przyznaje.

Głos zabrała również pracownica Starej Zajezdni – Nie spotkałam się z taką praktyką nigdzie, sami też czegoś takiego nie praktykujemy w Starej Zajezdni, chyba, że jest to związane z wynajęciem sali na wyłączność albo dodatkowymi kosztami (obrusy, dekoracje). Przy grupie na normalną, regularną rezerwacją z menu karty nigdy by mi to do głowy nie przyszło – stwierdza Pani Marta.

Pani Beata rezygnuje z knajp, które mają takie praktyki. – Mnie takie rzeczy wkurzają i zniesmaczają, to mocno nie fair. Poza tym napiwek daję zazwyczaj, za fajną obsługę – mówi.

Mama Pani Olgi była kiedyś właścicielką restauracji. – Nie było tam mowy o takich dziwnych praktykach. A napiwki były 100% dobrowolne. Czasem była grupa, kelnerzy się uwijali i nie dostawali nic, czasem bardzo konkretny napiwek, c'est la vie – dodaje.

Skąd biorą się opłaty za rezerwację?

Rezerwację stolika w restauracji powinno się traktować jak umowę między stronami. Właściciel zobowiązuje się do zapewnienia klientom obsługi, a klient ma obowiązek pojawić się w lokalu o określonej porze.

Za niedopełnienie zobowiązań jedna i druga strona może domagać się rekompensaty. Jeśli właściciel niedopełni umowy, klient ma prawo otrzymać pełny zwrot kosztów lub odszkodowanie. Jaki to koszty? Mówimy o kosztach dojazdu, oraz o odszkodowaniu za rozczarowanie i niewygodę poniesioną przez klienta (np. w przypadku rocznicy ślubu, czy zaręczyn).

Jeśli natomiast klient zrezygnuje z rezerwacji bez wcześniejszego poinformowania o tym pracowników lokalu, restauracji przysługuje prawo by domagać się odszkodowania. Tutaj jednak jest to bardziej skomplikowane, gdyż restauracja musi wykazać, że w wyniku niewykorzystanej rezerwacji poniosła straty (stolik w tym czasie był pusty). W większości przypadków wyżej wspomniane straty pokrywa się opłatą rezerwacyjną.

Zgodnie z art. 14b § 1 i § 6 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz. U. z 2005r. Nr 8, poz. 60 ze zm.) oraz § 2 i § 5 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 20 czerwca 2007r. w sprawie upoważnienia do wydawania interpretacji przepisów prawa podatkowego (Dz. U. Nr 112, poz. 770 ze zm.) niektórzy klienci rezerwując wcześniej stoliki (miejsca w restauracji) wpłacają na rachunek bankowy spółki rezerwację – zaliczkę w ustalonej wcześniej kwocie.

Kwota ta zostaje klientowi odliczona w momencie wystawienia końcowego rozliczenia. Klient wpłaca kwotę wynikającą z paragonu fiskalnego lub faktury VAT pomniejszoną o wcześniej wpłaconą rezerwację – odpłatność za rezerwację jest przez klientów wykorzystywana na zakup napoi i posiłków.

Wartość rezerwacji to „minimum konsumpcyjne”, które należy w całości wykorzystać, a rezerwacja niewykorzystana lub wykorzystana częściowo nie podlega zwrotowi bądź realizacji w innym terminie.

Celem zaliczek, zadatków, czy też podobnych w charakterze kwot, funkcjonujących w sektorze gastronomicznym, jest nakłonienie do wykonania umowy oraz ewentualne odszkodowanie ryczałtowe.

W momencie kiedy nie dochodzi do wykonania usługi, czyli w momencie, w którym oczywiste jest, że zarezerwowane świadczenie nie zostało i nie będzie wykonane, wówczas wpłacona wcześniej kwota nie stanowi wynagrodzenia za świadczoną przez sprzedawcę usługę. Może natomiast zostać potraktowane przez sprzedawcę jako odszkodowanie.

A co z doliczaniem napiwków do rachunków?

– W większości restauracji przy rezerwacji powyżej 8-10 osób doliczany jest serwis w wysokości 10-20%. Kelner, który obsługuje taką grupę przez załóżmy 2-3h przyjmuje mniej stolików niż zazwyczaj, bądź wcale. Wszystko po to aby rezerwacja była obsłużona jak najlepiej. Wiąże się to oczywiście z tym, że poświęcając uwagę i angażując się w jedną grupę, nie ma możliwości zarobku obsługując innych klientów. Doliczany serwis to nie tylko 'napiwek' dla kelnera, ale również przygotowanie stolików, ewentualne nakrycie obrusem, rozłożenie zastawy – twierdzi Pani Małgorzata F.

W temacie serwisu doliczanego do rachunku wypowiedział się również na swoim profilu na Facebooku krytyk kulinarny Maciej Nowak. – Doliczanie serwisu do rachunku to kolejne ograbianie pracownika i nigdy się z tym nie pogodzę. Wara wam od tych pieniędzy – tak krytyk skomentował wypowiedź Magdy Gessler, która uważa, że dla jakości restauracji, zdrowia psychicznego kelnerów i całej obsługi knajpy, bardziej opłaca się doliczanie napiwków do rachunku, niż bezpośrednie wręczanie go kelnerowi.

Wszystko jest zgodne z prawem pod warunkiem, że jesteśmy powiadamiani o dodatkowej opłacie przed zawarciem umowy – złożeniem zamówienia. Jeżeli takiej informacji nie ma w menu i nie zostaliśmy poinformowany o tym w inny sposób, restaurator nie ma żadnych podstaw do jej naliczenia i możemy odmówić zapłaty tej pozycji w rachunku. Prawa dotyczącego wysokości napiwków póki co nie ma, więc tę lukę prawną mogą wykorzystywać nieuczciwi pracownicy, doliczając opłatę dodatkową uznaniowo.

Co robić, żeby nie dać się oszukać?

Aby nie paść ofiarą drobnego oszustwa, zawsze upewniajmy się, czy kwota na rachunku jest zgodna z paragonem. Zwracajmy uwagę na informacje zawarte w karcie menu, bo właśnie tam najczęściej umieszcza się zapisy dotyczące ewentualnego doliczania dodatkowych opłat. Jeśli nie jesteśmy pewni, zawsze możemy zapytać o to kelnera, zanim złożymy zamówienie.

Jeśli płacimy kartą sprawa jest ułatwiona, gdyż terminale płatnicze nie dopuszczają sytuacji, w której kwota doliczonego napiwku byłaby większa, niż 20% wartości zamówienia. Warto jednak sprawdzić kwotę do zaakceptowania, która wyświetli się na terminalu, z wartością rachunku. W wielu przypadkach informacja o doliczonej kwocie będzie już znajdowała się na rachunku.

W sytuacji, gdy restauracja pobiera opłatę za rezerwacje, również należy sprawdzić, czy ta kwota została poprawnie odliczona od wartości rachunku do zapłaty.

 

Agnieszka Śliwińska/www.posbistro.com

Źródło: http://interpretacja-podatkowa.pl/; http://www.comperia.pl/; https://www.facebook.com

[banner id=”5004″]

 

One thought on “Opłaty za rezerwacje i napiwki doliczane do rachunków – czy to legalne?

  • Ja na szczęście nie spotkałem się z takim przypadkiem i bardzo dobrze, bo zasmarowałbym ich mięsem od stóp do głów. Zero szacunku do klienta!
    ___________________
    http://www.lrspoland.pl/

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *