Przetrwali lockdown i otworzyli kolejny punkt – poznajcie Turlaj Klopsa!

Turlaj Klopsa Food Truck specjalizuje się w wegańskich klopsikach i deserach, których można spróbować na terenie Krakowa. Dania nie zawierają cukru i glutenu, a wydawane są w ekologicznych, papierowych opakowaniach z drewnianymi sztućcami. 

Właściciele Turlaj Klopsa włożyli wiele serca w prowadzony przez siebie biznes, dlatego w czasie gastronomicznego kryzysu zrobili wszystko co mogli, by przetrwać na rynku. Podjęli zdecydowane kroki i wprowadzili w życie nowe pomysły, które się sprawdziły – przetrwali lockdown, w połowie lipca otworzyli trzecią lokalizację w Krakowie i nadal mogą liczyć na wsparcie znacznego grona klientów. 

Dowozy realizowane przez… ?

Na początku marca Turlaj Klopsa prowadziło w Krakowie dwa food trucki – jeden w pobliżu Placu Inwalidów przy dużym węźle komunikacyjnym, a drugi na Placu Izaaka w dzielnicy Kazimierz. W początkowej fazie gastronomicznego lockdownu podstawą sprzedaży były dowozy realizowane przez popularne platformy do zamawiania jedzenia, takie jak Uber czy Pyszne.pl. Jednak agregaty te były przeciążone, kurierzy rowerowi często się spóźniali, a duża część zysku za zrealizowane zamówienie była pobierana na rzecz prowizji.

By przyspieszyć czas dostawy, platformy preferowały realizowanie krótszych tras, przez co zaczęły ucinać zasięgi niektórym restauracjom i rozwozić ich jedzenie tylko w pobliskiej strefie. Tak było również w przypadku Turlaj Klopsa – część klientów miała utrudniony dostęp do ich dań, ponieważ mieszkała za daleko. 

Właściciele Turlaj Klopsa, Magda i Bartek, zdecydowali się na odważny ruch – uruchomili własne dostawy i opracowali specjalny harmonogram dowozów do poszczególnych dzielnic Krakowa. Sami zasiedli za kierownicą, żeby dostarczyć klopsiki i desery klientom, którzy w innym wypadku nie mogliby ich zamówić.

Jednak nie byli w stanie dowieźć zamówień do każdego zakątka Krakowa codziennie. Dlatego podzielili miasto na cztery strefy i od poniedziałku do czwartku dostarczali klopsy do poszczególnych dzielnic. Zamówienia były zbierane dzień wcześniej, a dostawy były bezpłatne. W weekendy natomiast dostawę można było zamówić na całym terenie Krakowa, ale za dodatkową opłatą. 

Ta ciekawa akcja pozwoliła dotrzeć nie tylko do osób, które znają i lubią wegańskie klopsiki, ale również przysporzyła sieci nowych klientów. Fani udostępniali na swoich profilach społecznościowych mapkę z dowozami, przez co o Turlaj Klopsa dowiedzieli się pozostali mieszkańcy Krakowa. Rozpoznawalność marki zwiększyła się, a osoby, które nigdy nie miały okazji spróbować klopsików mogły poznać ich smak i zjeść je bez konieczności udawania się do centrum. Jak się później okazało, część z nowych klientów zaczęła składać regularne, cotygodniowe zamówienia w dzień dostawy do ich dzielnicy. 

Promocje i nowości w menu

Właściciele Turlaj Klopsa planowali wprowadzić do menu autorskie napoje, a uruchomienie własnych dowozów okazało się dobrym momentem na ogłoszenie nowości. Napoje zagościły w menu na stałe. Do dziś klienci mogą spróbować niegazowanych napojów na bazie yerba mate, bez dodatku cukru, w czterech smakach: mate-mango, mate-czarny bez, mate-granat i mate-marakuja. Promocje obejmowały np. darmowy deser do zamówienia.

Regularne zamówienia zapewniły sieci stabilny zysk, tak ważny w czasie gastronomicznego lockdownu. Dzięki dobrej organizacji dowozów i popularności, jaką zdobyły strefy dostaw, realizacja zamówień przez właścicieli była opłacalna i cieszyła się dużym zainteresowaniem. 

Siłą, która wsparła Turlaj Klopsa w czasie kryzysu była grupa fanów. Właściciele dostali dużo wsparcia od swoich lojalnych klientów nie tylko w postaci zamówień, komentarzy w social mediach, ale też w wiadomościach prywatnych. 

Obecnie Turlaj Klopsa nie realizuje własnych dowozów, ponieważ właściciele skupili się na rozwijaniu nowej lokalizacji. Jednak sukces przedsięwzięcia był na tyle duży, że istnieje możliwość powrotu do realizacji dowozów na własną rękę.

Jak wyglądał ruch w czasie ograniczenia sprzedaży?

Punkt funkcjonujący przy węźle komunikacyjnym na Placu Inwalidów odczuł spadek, ale nie tak gwałtowny, jak druga lokalizacja – nadal odwiedzali go stali klienci. Natomiast food truck zlokalizowany w sercu Kazimierza zaliczył znaczny spadek obrotów, okresowo nawet do -70%. Było to spowodowane znaczącym zmniejszeniem ruchu turystycznego w tej historycznej części Krakowa. Z tego powodu w food trucku na Placu Izaaka w sobotę klientów obsługiwała Magda, a w niedzielę był on zamknięty. Z czasem ruch stawał się coraz większy i obecnie Turlaj Klopsa na Kazimierzu funkcjonuje normalnie.

Zmiany, które przyniósł ze sobą koronawirus

Czasowe zamknięcie lokali gastronomicznych dla gości spowodowało zmianę organizacji w wielu restauracjach, a w niektórych przypadkach zwolnienia. W Turlaj Klopsa wszyscy pracownicy pozostali na swoich stanowiskach, natomiast to właściciele przejęli na siebie dodatkowe obowiązki, takie jak np. organizacja i obsługa dowozów. Dla Magdy i Bartka był to bardzo intensywny okres, a lockdown najbardziej wpłynął na ich czas pracy.  

A jak wyglądały kwestie związane z czynszami? Turlaj Klopsa sprzedaje swoje dania w food truckach – samochody są objęte opłatami za miejsca postojowe. Na szczęście osoby, które nimi zarządzają zgodziły się na okresową zniżkę, np. w formie odroczonej opłaty za media. Choć klopsiki są sprzedawane w food truckach, to ich przygotowywanie odbywa się w zewnętrznej kuchni. Również w tym przypadku udało się uzyskać obniżkę czynszu za wynajmowany lokal.

Magda, współwłaścicielka Turlaj Klopsa przyznaje, że jeśli chodzi o nowe wymogi sanepidu, to food trucki nie odczuły ich w takim stopniu, jak np. lokale z obsługą kelnerską. Jedzenie od zawsze było wydawane na wynos, więc kontakt z klientami jest niewielki. Podobnie z podawaniem i przygotowywaniem zamówienia – pracownicy zawsze zakładają do tego rękawiczki. Jeśli chodzi o dodatkowe koszty związane z wybuchem pandemii w Polsce, to był to znaczący wzrost cen artykułów higienicznych. Wspomniane rękawiczki znacząco podrożały i ciężej było je dostać. Podobnie z płynami dezynfekującymi. Teraz ceny się ustabilizowały, choć nie wróciły jeszcze do tych sprzed marca. 

Natomiast jeśli chodzi o wsparcie państwowe, tarcza antykryzysowa trafiła do Turlaj Klopsa ze znacznym opóźnieniem – po kilku miesiącach od momentu największego kryzysu. W tym czasie food trucki musiały radzić sobie same.

Jak Turlaj Klopsa radzi sobie teraz?

Kwarantanna, która zaczęła się w marcu, spowodowała znaczny spadek dochodów. Z czasem liczba zamówień stopniowo rosła, również za sprawą uruchomienia własnych dowozów. Obecnie Turlaj Klopsa może liczyć na regularne zamówienia. Sezon letni rozkręcił się na całego, w Krakowie ludzie chętnie odwiedzają Plac Izaaka i punkt w pobliżu Placu Inwalidów. W połowie lipca właściciele Turlaj Klopsa otworzyli trzeci punkt. Od teraz wegańskie klopsiki można zakupić w dzielnicy Zabłocie przy ul. Romanowicza.  

Magda przyznaje, że aktualnie kierują się zachowawczością i oszczędnością, ponieważ nie wiedzą co przyniosą kolejne miesiące. Jednak mocne zaangażowanie się w dowozy i nowe sposoby promocji pozwoliły im przetrwać najtrudniejsze miesiące i stanąć na nogi.

Jeśli interesują Cię losy innych klientów POSbistro, przeczytaj również wpis: 

Quebab Factory – jak sieć ze Śląska przetrwała czas największego gastronomicznego kryzysu?

Ebook_POSbistro_Food_Truck

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *