Delikatesy przy restauracji – sposób na dodatkowy zarobek

Z tematem "delikatesów" po raz pierwszy spotkałam się kilka lat temu, w Krakowie. Podczas warsztatów kulinarnych miałam przyjemność poznać Bartłomieja Płócienniaka – pomysłodawcę Akademii Kulinarnej "Twój Kucharz" i uczestnika popularnego programu telewizyjnego “Top Chef” i porozmawiać z nim o jego planach. Opowiadał o tym, że chciałby otworzyć tuż obok swojej restauracji mały sklepik, gdzie sprzedawałby półprodukty, które na co dzień jego kucharze wykorzystują w kuchni. 

Mówił, że takie rozwiązania widział już za granicą i cieszy się to tam ogromnym powodzeniem. Pamiętam, że był bardzo podekscytowany i jednocześnie ciekawy tego, czy pomysł ze sklepem przyjmie się na polskim podwórku. Tymczasem minęło już trochę czasu, jemu jeszcze się nie udało, ale zaczęły robić to inne lokale.

[banner id=”5424″]

Co sprzedaje się w takich delikatesach?

Spróbujmy przeanalizować asortyment tego typu sklepików, na przykładzie najlepszych. Mam na myśli oczywiście Zielonego Niedźwiedzia – restaurację, gdzie szefem kuchni jest Sebastian Olma, jeden z najbardziej utalentowanych polskich kucharzy młodego pokolenia.

W delikatesach Zielony Niedźwiedź można zamówić produkty do domu lub kupić je na miejscu. Sprzedają wyłącznie wyselekcjonowane produkty takie, jak: mięso ze zwierząt hodowanych w dobrostanie, najlepszy nabiał, przetwory, miody wybitnych polskich pszczelarzy, kawa z zaprzyjaźnionej znakomitej palarni. Większość z wyżej wymienionych produktów posiada certyfikaty, pochodzi od dostawców z pasją, wiedzą i doświadczeniem.

Istnieje też możliwość otrzymania pełnej oferty produktów (wraz z cenami) na maila – wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy, który znajduje się na ich stronie: http://www.kafezn.pl/index.php/pl/delikatesy.

Na stronie Studia Kulinarnego "Twój Kucharz" czytamy, że już niebawem otworzą długo wyczekiwane delikatesy a ich oferta będzie zawierała starannie wyselekcjonowane produkty lokalne takie, jak: 

– sezonowana wołowina (angus, limousine, czerwona polska)
– na miejscu pracownia cukiernicza i świeżo wypiekane pieczywo
– nasze wyroby gwarantowane smakiem studia Twój Kucharz
– przygotowywane przez Studio zestawy do gotowania w domu
– polskie sery zagrodowe (z czerwonej polskiej, kozie, owcze)
– wędliny lokalne i zapomniane polskie smaki: wędzone półgęski, kultowe kiełbasy
– węgierskie wędliny z mangalicy
– soki i przetwory
– ekologiczne zioła i przyprawy
– na zimno tłoczone polskie oleje (rzepak, lnianka, siemię, ostropest)
– świeży nabiał nie UHT
– kawa i herbata w wersji butikowej
– pstrąg ojcowski
– ryby i owoce morza (od czwartku do niedzieli)

By zainspirować Was to otwarcia tego typu delikatesów, podsuwamy jeszcze ofertę produktów, które można dostać w sklepie przy restauracji Valdi Plus w Mikołowie.

Tamtejsi restauratorzy sprzedają szeroki asortyment własnych wypieków: chleby, drożdżówki, kruche ciasteczka i tradycyjny śląski kołocz. Poza tym wyroby garmażeryjne, przygotowywane przez tamtejszych kucharzy takie, jak: śledzie, pasty, naleśniki, pasztety i galarety. W ich ofercie znajdziemy również wina i alkohole z całego świata.

Czy to się opłaca?

Jeśli zdecydujecie się otworzyć podobne miejsca tuż obok Waszych restauracji pamiętajcie o tym, że To się opłaca pod warunkiem, że oferowane przez Was produkty będą na dobrym poziomie i w rozsądnych cenach.

Ludzie przyzwyczajają się do pewnych produktów i chcieliby mieć je na co dzień w domu. Często szukają odpowiedników rzeczy, które próbowali w restauracji, w sklepach czy internecie. Rzadko jednak udaje im się trafić na ten sam smak czy jakość. Jeśli więc już ktoś chce kupić dany produkt, dlaczego miałby tych pieniędzy nie zostawić właśnie w Waszej kieszeni?

Restauratorzy mogą obawiać się tego, że oferując całą gamę półproduktów zdradzają tajniki swojej kuchni i w rezultacie klienci przestaną do nich przychodzić (będą woleli gotować w domu). Nieprawda. Nie można zabronić ludziom eksperymentów w kuchni. To rozbudza ich wyobraźnię i chęć poznawania nowych smaków. To właśnie dlatego ludzie zaczynają częściej odwiedzać lokale gastronomiczne.

Pamiętajmy, że odkąd gotowanie stało się modne i medialne, zaczęliśmy wydawać dużo więcej pieniędzy na produkty dobrej jakości. Po drugie, ludzie przychodzą do naszego lokalu nie tylko po to, by się najeść, ale również dla klimatu, talentu kucharzy (którego nie da się powtórzyć w 100% w domu) oraz by zrobić sobie i bliskiej osobie przyjemność.

Warto się nad tym zastanowić.

Agnieszka Śliwińska/www.posbistro.com

Źródło: http://www.kafezn.pl/, http://twojkucharz.pl/, http://valdiplus.pl/

[banner id=”5004″]

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *